środa, 6 marca 2013
'Coś więcej..' - Part 1
Title: Coś więcej..
Fandom: The GazettE & Mivavi (ale Meev jeszcze nie w tej części...)
Rated: M (bo wulgaryzmy i seks.)
Part: 1
Uwagi: Pierwszy, dłuższy part. Zaczynamy od Reity i Uru~. I moja pierwsza, R18'owa scena XD
*Reita*
To co powiedział Kai cholernie mnie wkurzyło. Rozumiem, że ostatnio nasza popularność spadła, ale.. żeby od razu nagrywać BL CD?! I to z Uruhą w pairingu.. Czemu akurat z nim? On jest moim najlepszym przyjacielem. Kurwa.. Uduszę lidera. I menadżera też.
Nawet nie zauważyłem, że Kou nadal mnie trzyma. Ba, przez perkusistę przylegał do mnie prawie całym ciałem i wyglądał jakby miał zemdleć. Wyrwałem mu się z uścisku, przecież może mnie już puścić, nie pobiegnę za Tanabe z chęcią mordu.. na razie. Kiedy się poruszyłem, szatyn jakby się obudził. Chwycił swoje rzeczy ze stołu i wybiegł bez słowa.
A jemu co..?
*Uruha*
Los mnie nienawidzi! Dlaczego Akira? Nie.. Dlaczego nie mógł to być ktoś dla mnie obojętny?! A Aki.. jest moim przyjacielem od dawna, chociaż od jakiegoś czasu znaczy dla mnie coś więcej. Lubię go jakby bardziej.. ale nie w ten sposób. Nie jak kolegę.. zauroczyłem się w nim. Na próbach nieświadomie śledzę go wzrokiem, podziwiając jego ciało, jakże piękne, seksowne.. zakochałem się. Umiem to ukrywać tak, by nikt się nigdy o tym nie dowiedział. Nie chcę zniszczyć wieloletniej przyjaźni, nie przez moje głupie uczucie. Nie oczekuję odwzajemnienia, po prostu chcę z nim być. Zawsze.. Ale ta drama wszystko zepsuje! Jak mam udawać, że się z nim kocham?! Jak ja nie chcę tylko udawać.. Kurna, o czym ja myślę. Już nigdy nie spojrzę mu w oczy.
Nawet nie wiem, kiedy znalazłem się pod domem. Chciałem się tam zamknąć na wieki. Trzaskając drzwiami rzuciłem się na łóżko i wyłączyłem telefon. Nie miałem najmniejszej ochoty z kimkolwiek rozmawiać.
Zamknąłem oczy rozmyślając nad przyszłymi zdarzeniami..
*Reita*
Od wczoraj Kyouyou nie dawał znaków życia. Gdy próbowałem się do niego dodzwonić odpowiadał mi tylko monotonny głos automatycznej sekretarki. Zacząłem się martwić. Udałem się do jego domu z nadzieją, że tam jest. Zapukałem. Zero odpowiedzi. Męczyłem dzwonek jeszcze parę chwil, ale bez rezultatów. Poszedłem więc na tyły domu. Jak myślałem, w końcu znalazłem otwarte okno. Nie było ono wysoko. Rozglądnąwszy się się uprzednio, żeby nikt przypadkiem nie zadzwonił na policję, wtargnąłem do posiadłości. W przedpokoju leżała para czarnych, skórzanych butów, co oznaczało obecność właściciela. Od razu znalazłem się pod drzwiami sypialni, bo gdzie indziej mógłby się ukryć.
Powoli uchyliłem drzwi.
*Uruha*
Usłyszałem kroki rozlegające się po domu. Dziwne, byłem pewny, że zamknąłem wejście na klucz. Może to włamywacz..? Zanim włączyłbym komórkę, on by już wyszedł z moimi rzeczami. Hę..? Drzwi do mojego pokoju zaczęły się otwierać. Niewiele myśląc nakryłem się kołdrą, jakby wierząc, że zadziała ona jak peleryna niewidka. Wyciszyłem oddech i z sercem na ramieniu czekałem. Oby mnie nie zauważył. Nagle poczułem, że materac obok mnie ugina się pod ciężarem obcego ciała, a po chwili moja 'bariera ochronna' zniknęła.
Moim oczom ukazał się nie kto inny jak Akira.
*Reita*
Idiota, myślał, że chowając się pod kołdrą sprawi, że go nie znajdę. Gorzej jak dziecko. Patrzył na mnie wystraszonym wzrokiem.
- Ej, dobrze się czujesz? To ja, Reita, nie jakiś gwałciciel czy co.. - powiedziałem widząc, że jego mina się nie zmienia.
- Dobrze się czuję, a co? - odparł bez mrugnięcia okiem. Umiesz kłamać, cholero jedna.
- A tak na serio? I od razu pomińmy tą część jak znowu zaprzeczasz, tylko powiedz prawdę. - nie odpuszczałem.
- Jeśli ci to przeszkadza, to wyjdź. - trochę go zdenerwowałem.
No więcej niż trochę.
*Uruha*
Co on tu robi?! Dobra, rozumiem, zmartwił się o mnie, bo wyłączyłem ten głupi telefon, ale jak on wlazł do mojego domu?! Kuchnia.. okno. Otwarłem je wczoraj. Szlag..! Niech Rei już sobie pójdzie... chcę zostać sam. Uwielbiam jego obecność, ale nie teraz. Nic mu nie będę mówił, to dlaczego wciąż tu siedzi? Patrząc mu w oczy z nienawiścią próbowałem przekazać blondynowi, by wyszedł. A on nic.
- Nie słyszałeś, co powiedziałem?! - w końcu puściły mi nerwy. Akira odpowiedział mi tylko smutnym westchnięciem. - Wdarłeś mi się do domu, bez mojej zgody, powinienem zadzwonić po policję!
Wydzierałbym się na niego jeszcze długo, ale basista zamknął mi usta krótkim pocałunkiem.
*Reita*
Eh, przynajmniej się zamknął. Ma bardziej delikatne usta niż mógłbym się spodziewać. W jego oczach malował się szok. A tym razem to o co leci? Kłamliwa ślepoto, ja tobą nie jestem. Myślisz, że nie widzę, jak dzień w dzień wlepiasz we mnie te swoje paczadła? Że za każdym razem czuję na sobie ten rozbierający wzrok? Fakt, dopiero po twojej wczorajszej reakcji zrozumiałem, czemu to robisz. Ale nadal nie rozumiem twojego toku myślenia. Dlaczego mi tego nie powiesz. Dlaczego się mnie boisz, jeśli nawet nie zapytałeś, czy przypadkiem nie czuję tego samego. Zwłaszcza, jeśli taka jest prawda.
- Ziemia do Uruhy, żyjesz? - wypaliłem po chwili. Ej, czy on w ogóle oddycha..?
- Żyję, idioto. - ocknął się w końcu, a humor wcale mu się nie polepszył. - Jeśli już widzisz, że wszystko ze mną w porządku, dlaczego tu jeszcze siedzisz?
- Bo cię kocham. - odparłem z uśmiechem, przyprawiając go widocznie o kolejny zawał..
*Uruha*
Okey.. CZEKAJ, WRÓĆ. Ty mnie co? Czy ty powiedziałeś to słowo na 'k'? Niemożliwe, przesłyszałem się. Łeb i tak mnie boli. Oleję to. Zapomnę. Tak, tak będzie najlepiej. Ale dlaczego.. ty.. się do mnie znowu zbliżasz? Z wyszczerzonymi zębami?
Po tym już o niczym nie myślałem. Znowu mnie pocałowałeś. Tym razem długo, namiętnie. Oddawałem się tobie, łapczywie to odwzajemniając. Moje ręce zaczęły błądzić pod twoją bluzką. Chciałem móc się cieszyć tym, że dotykam twojego tak upragnionego, niesamowitego torsu. Ty też wcale nie próżnowałeś. Nawet nie spostrzegłem, gdy moje ubrania znalazły się gdzieś w kącie. Chciałem więcej. Wolną ręką zacząłem walczyć z zamkiem w twoich spodniach i po chwili oboje byliśmy tacy, jak nas natura stworzyła. Oderwałem się na chwilę od przyjemności, by móc zobaczyć cię w całości. Byłeś jeszcze piękniejszy niż w moich najskrytszych snach, jeszcze bardziej cię pragnąłem. Językiem wdarłem się do ciebie pieszcząc nim twe podniebienie, policzki.. Cicho jęknąłem ci w usta, gdy zacisnąłeś swoje zimne palce na mojej męskości. Poruszając ręką dawałeś mi tyle rozkoszy jednocześnie się ze mną drażniąc. Pojękiwałem coraz głośniej, by bardziej cię pobudzić. Wygiąłem się lekko w łuk będąc już blisko spełnienia, a ty przestałeś i odwróciłeś mnie tyłem do siebie. Masując aksamitnymi ustami mój kark wsunąłeś palce w moją buzię. Od razu zrozumiałem o co chodzi i porządnie je nawilżyłem. Kiedy odwróciłeś moją uwagę przygryzając mi ucho, twój pierwszy palec zanurzył się w moim wnętrzu. Krzyknąłem czując straszny ból w dolnych partiach ciała. Wtedy zacząłeś szeptać mi miłe słówka. Twój zniżony, wibrujący głos koił moje cierpienie. Znowu zacząłem błagać o więcej. Wtedy ty wsunąłeś pozostałe dwa delikatnie mnie rozciągając. Wiłem się pod tobą raz po raz wypowiadając twoje imię. W końcu przestałem odczuwać ten okrutny dyskomfort. Nie mogłem już dłużej wytrzymać, pragnąłem poczuć cię w sobie głęboko. Spełniłeś moją zachciankę wchodząc we mnie do końca. Oczy zaszły mi łzami. Tylko stęknąłem, gdyż zdążyłem przygryźć wargę. Nie chciałem, byś widział mnie w takim stanie. Nawet jeśli płakałem, było mi nieziemsko dobrze. Ty się nie poruszałeś. Nachyliłeś się do mnie zlizując łzy i przepraszając. Nie miałeś za co, byłem ci wielce wdzięczny. Sprawiłeś, że moje od dawna skrywane marzenia stały się prawdą. Niewiele później sam zacząłem nabijać się na ciebie, chociaż wiedziałem, że przez to nie będę mógł tygodniami siadać na swoich czterech literach. Po chwili przejąłeś inicjatywę i nareszcie natrafiłeś w mój czuły punkt doprowadzając mnie do szaleństwa. Krzyczałem oznajmując, że jestem na skraju spełnienia. Twoja ręka znów znalazła się na moim kroczu, przez co doszedłem głośno z twoim imieniem na ustach. Wtedy poczułem jak spuściłeś we mnie wypełniając mnie ciepłem. Opadłeś obok zlizując z dłoni białą maź. Próbując ustabilizować swój oddech wtuliłem się w ciebie. Objąłeś mnie całując, a ja odpłynąłem w słodką krainę Morfeusza.
Już nigdy nie chciałem się obudzić jakby w obawie, że to tylko kolejny sen..
_______________________________
Saa.. Trochę mi przydługie wyszło, ale mam nadzieję, że się spodoba~
I proszę o szczere opinie, bo chcę się poprawić jeśli znajdziecie jakieś błędy~.
Do kolejnego parta potrzeba min. 2 komentarzy na motywację~ C:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
JEZUSIE.... :Q________
OdpowiedzUsuńTwoja żona kce więcej. ;^;
AHAHHAHAHAHA, AŻ DWA KOMENTY?
TO NIECH BĘDZIE TO ZA TE DWA, BO JA TU UMRĘ. :C
Kce. Więcej.
Now. ;^;
Dobra zajrzałam bo jak wiadomo REITUHA *^* powiem tylko ajdskhdgsajfgjg *OOOOOO* cholera strasznie mi się podobało *___* pisz dziewczyno pisz *O* Pozdrawiam i czekam na więcej c: życzę dużo weny <3
OdpowiedzUsuńBoskie napisz kolejną część
OdpowiedzUsuńUh, pisz dalej *^* chce wiecej, może o Rukim tym razem? *robi kawaiiiii oczka*
OdpowiedzUsuń40 year-old Information Systems Manager Florence Prawle, hailing from Windsor enjoys watching movies like Stargate and Knife making. Took a trip to Gusuku Sites and Related Properties of the Kingdom of Ryukyu and drives a VS Commodore. Widok na strone wydawcy
OdpowiedzUsuń